...powychodziły za mąż już..." śpiewali Bogusław Mec i Zbigniew Wodecki...
Pamiętam tylko Ich imiona, starość nie radość... 😊
💘
Irenka...
Lipiec 1974.
Kolonie letnie w górach (Przyszowa k. Limanowej).
Oboje mieliśmy po 12 lat.
Chcąc wyrazić moją miłość, za całe kieszonkowe, które dostałem od starych (na cały pobyt...) kupiłem Jej w kiosku z pamiątkami piękny, srebrny pierścionek.
Z bursztynem.
Pamiętam, że owym gestem bardzo zaimponowałem... naszym paniom wychowawczyniom z kolonii, którym Irenka się pochwaliła prezentem... 😁
Trwał właśnie finał mundialu w RFN (Republice Federalnej Niemiec), gdzie polskie "Orły Górskiego" walczyły jak lwy i zdobywały 2 miejsce, czyli srebrny medal...
Późnymi wieczorami, kto żyw oglądał na świetlicy mecze naszych "Orłów"... Kto żyw, oprócz nas. My woleliśmy chodzić za rączkę na spacery w niedalekiej, acz wielce malowniczej okolicy szkoły w której stacjonowaliśmy. Pamiętam niesamowitą ilość świetlików świecących w mroku. Najwięcej ich fruwało w okolicach cicho pluszczącego, małego, górskiego strumienia...
Potem pisaliśmy do siebie z Irenką jeszcze przez 2, czy 3 lata...
Świetlik świętojański, wikipedia
💘
Ewa...
Szczupła, ładna, zgrabna, wysoka blondynka.
Szaroniebieskie oczy, piękny uśmiech.
Pogodna, czuła, bezkonfliktowa.
Wszędzie wnosiła aurę spokoju i radości.
Zapoznał nas Krzysiek, który przywiózł Ją do mnie na jakąś prywatkę.
Zaraziła mnie Beatlesami.
Pozowała do pierwszych obrazów.
Byliśmy młodzi i beztroscy.
Mieliśmy po 17 lat.
💘
Baśka...
...miała fajny biust... śpiewały "Wilki" i chyba coś w tym jest... 😊
Moja fascynacja, nieodwzajemniona miłość.
Zjawiskowo piękna dziewczyna o niezwykłej, magnetycznej, trochę cygańskiej urodzie. Od klasycznie cygańskiej urody różniła ją jasna, delikatna cera.
Szczupła, bardzo zgrabna brunetka. Piękne, subtelne rysy twarzy, magiczne, czarne oczy. Emanowała niesamowitym urokiem, nie tylko fizycznym, (seksapilem) ale także duchowym.
Byłem w niej szaleńczo zakochany.
Ona się ze mną przyjaźniła, a może tylko kumplowała.
Pamiętne, gorące lato A.D. 1984...
We trójkę - Baśka, nasza wspólna przyjaciółka Ewa*** i ja robiliśmy częste weekendowe wypady na biwaki nad Wisłę nieopodal Czerska.
Mieliśmy wtedy po 22 lata.
Pożyczałem od ojca VW Passata kombi, do którego wrzucałem namiot, gitarę i magnetofon.
Po drodze kupowałem prowiant (piwo, wino, kiełbasę na ognisko) i jechałem po Baśkę i Ewę.
Pamiętam jak raz w drodze do Czerska zajechałem na jakiś CPN zatankować Passata.
Facet ze stacji zobaczywszy Baśkę oniemiał i powiedział:
- Piękna jest... Z jakiego taboru ją ukradłeś?
Rozkładaliśmy się obozem w starym, zdziczałym sadzie tuż nad samą Wisłą.
Miejsce było urokliwe, bardzo odludne i spokojne.
Łowiliśmy ryby, piliśmy wino i piwo, a wieczorami tańczyliśmy przy ognisku.
Noce tamtego lata były wyjątkowo gorące.
Gorące tak bardzo, że którejś pięknej nocy tradycyjnie, obficie wzbogaconej dobrym winem, piwem i jedwabistą muzyką Baśka, cały czas tańcząc (zapewne dla ochłody) z gracją pozbyła się bluzki i stanika.
Była to chwila w której chyba najbardziej w swoim życiu żałowałem, że nie mam przy sobie aparatu fotograficznego...
*** z tą Ewą łączyła mnie tylko przyjaźń
💘
Aśka...
Bardzo ładna, zgrabna, wesoła, niebieskooka blondynka.
Chodziła do klasy o innym profilu zawodowym w tej samej szkole średniej co ja.
Zapoznał nas Śp. Robert, któremu kiedyś na przerwie zwierzyłem się, że Aśka bardzo mi się podoba...
Tego samego dnia, na kolejnej przerwie, Robert przyprowadził Aśkę do mnie i powiedział:
Wiesz, Piotrek bardzo chciał cię poznac... 😀
I tak się zaczęło...
Pamiętam nasz tygodniowy wypad nad niewielką, acz wielce malowniczą rzekę Rządzę (a może raczej Żądzę... ;) ) gdzieś w okolicach Radzymina...
Pojechaliśmy we czwórkę - ja z Aśką i dwóch moich kumpli - Tadek i Krzysiek, którzy mieli zabrać jakieś dziewczyny, ale okazało się, że w tym terminie żadne nie mogły jechać.
Przez cały tydzień pogoda była jak przysłowiowy drut.
Plażowanie, łowienie ryb, wieczorem wino i śpiewy przy ognisku.
Nie mieliśmy kremu do opalania więc kupiliśmy od chłopa butelkę ropy naftowej, którą spuścił nam z ciągnika. Opaliliśmy się niesamowicie...
Trochę było mi żal kumpli, gdy każdego wieczora wchodziłem z Aśką do naszego namiotu, a oni musieli spać razem w drugim namiocie...
Cóż, taki los... 😁
Z Aśką A.D. 1980. Aśka była (mam nadzieję, że wciąż jest) nieporównanie piękniejsza
od niejakiej Lisy Gherardini, żony Francesca del Gioconda... 😊
💘
Ela...
Szczupła, ciemnowłosa i ciemnooka.
Inteligentna, ładna i zgrabna studentka, bodajże filologii polskiej.
Włóczyliśmy się razem po warszawskich wystawach, kinach i teatrach.
Przesiadywaliśmy w kawiarniach gadając o literaturze i sztuce.
Czasem biwakowaliśmy nad malowniczą Wisłą gdzieś w okolicach Ciszycy...
Jeszcze czuję dym z tamtych ognisk...
💘
Gośka...
💘
Lidka...
💘
Teresa...
💘
Dorota...
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Link do piosenki:
Bogusław Mec i Zbigniew Wodecki "Dziewczyny, które kochaliśmy"
Bogusław Mec i Zbigniew Wodecki
"Dziewczyny które kochaliśmy"
Przychodzą takie dni jak dziś
Gdy przed oczami stają ci
Postacie które znasz I wraca każda twarz;
Przychodzą takie dni jak dziś.
Przychodzą takie dni jak dziś
Gdy pamięć ci podsuwa myśl
Że właśnie dzięki nim Być może jesteś kimś
Przychodzą takie dni jak dziś.
Dziewczyny które kochaliśmy
Są zawsze z nami żyją w nas
Zielone panny naszych myśli
Płyną niezmiennie poprzez czas
Gdy sięgam dziś pamięcią wstecz
Wracają niby szkolny wiersz
Miłości z tamtych lat
Choć ich nie jestem wart
Gdy sięgam dziś pamięcią wstecz
Gdy sięgam dziś pamięcią wstecz
Z oddali słyszę płacz i śmiech
Przy życiu trzymał mnie
Niejeden gest i grzech
Gdy sięgam dziś pamięcią wstecz.
Dziewczyny które kochaliśmy
Są zawsze z nami żyją w nas
Zielone panny naszych myśli
Płyną niezmiennie poprzez czas
Bywają czasem takie dni
Gdy przed oczami stają ci
Dziewczyny które znasz
I wraca każda twarz
Bywają czasem takie dni
Bywają czasem takie dni
Gdy pamięć ci podsuwa myśl
Że właśnie na ich cześć
Zanucić warto pieśń
Przychodzą takie dni jak dziś.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz