Płock, rok 2008.
Od dwóch miesięcy mieszkamy z Izą w wynajętym niewielkim mieszkaniu.
Któregoś dnia ustawiam na regale wazon z kilkoma czerwonymi różami, które dałem Izie z jakiejś okazji. Nagle kilka kropel wody z wazonu wylewa się na leżące na regale zdjęcie - portret pewnej kobiety w jakiś sposób związanej ze mną. Gdy woda trafia na zdjęcie jej twarz w ciągu paru sekund zaczyna się zmieniać w jakąś straszliwą, demoniczną mordę...
Obserwujemy to razem z Izą i jesteśmy zaszokowani tym co widzimy.
Po krótkiej chwili (około 8-10 sekundach) zdjęcie całkiem się rozmywa i demoniczna morda znika...
Na fotografii widać tylko jakieś nieokreślone zacieki.
Pewnie gdybym tą scenę zobaczył w jakimś horrorze, to powiedziałbym, że scenarzystę poniosła fantazja...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz